List nieoficjalny wzór

MusicKacper

Temat: Studia - Jak wyglądają zajęcia / wykłady?

słowniczek dla niekumatych z LO/technikum:
- kolokwium = sprawdzian
- laboratorium = pracownia
- teoria = wyprowadzenia wzorów, dowody twierdzeń
- konsultacje = darmowe korepetycje u prowadzącego

Jeszcze coś:
- ćwiczenia - zwykle to rozwiązywanie zadań z list, spodziewaj się kartkówek.
- egzamin - koło, tylko, że oficjalnie z materiału z całego semestru. Odbywa się w czasie sesji kończącej dany semestr. Materiał nieoficjalnie jest określony przez prowadzącego.
- konsultacje - tak są darmowe, ale to nie znaczy, że dowiesz się na nich czegokolwiek, zwłaszcza pod koniec semestru, kiedy masa ludzi przychodzi za wpisami.

Źródło: forum.pclab.pl/index.php?showtopic=610863



Temat: Radio Łódź
Publiczne Radio Łódź opłaca prywatne interesy prezesa?

Wioletta Gnacikowska

2010-03-10, ostatnia aktualizacja 2010-03-10 19:30

By zachować stanowisko, prezes Radia Łódź Dariusz Szewczyk zamawiał ekspertyzy prawne, za które płacił z publicznych pieniędzy. Wydał ok. 35 tys. zł.

Dariusz Szewczyk został prezesem publicznego Radia Łódź w lipcu 2006 r., kiedy PiS, LPR i Samoobrona rozdzieliły między sobą miejsca w 17 rozgłośniach regionalnych Polskiego Radia. Wcześniej był dyrektorem technicznym radia i działaczem PSL (z list PSL kandydował do Senatu). Przed nominacją pracował w radiu jako dyrektor techniczny rozgłośni.

W awansie na prezesa pomogła mu pozytywna opinia o jego fachowości i doświadczeniu, którą wystawił mu znany wówczas poseł PiS Marek Suski. Szewczyk i Suski pochodzą z Grójca, razem bawili się na podwórku, a potem zakładali w Grójcu Porozumienie Centrum (partię braci Kaczyńskich).

We wrześniu zeszłego roku minister skarbu chciał odwołać go ze stanowiska, bo - jak twierdził - prezes nie złożył na czas oświadczenia lustracyjnego. Dariusz Szewczyk z tym się nie zgodził i wystąpił o ekspertyzę prawną, za którą zapłacił z pieniędzy Radia Łódź ok. 24 tys. zł. - Składałem w życiu osiem razy oświadczenia lustracyjne i tyle jest ich w IPN-ie. Problem polegał na tym, że nie są na druku z IPN-u. Wydrukowałem z internetu załącznik do ustawy i wypełniłem go. Było tam napisane słowo "wzór". I dlatego nie zostało uznane. Pomyłka została już naprawiona - bronił się wówczas Dariusz Szewczyk.

Druga ekspertyza dotyczyła nowej rady nadzorczej Radia Łódź powołanej pod koniec listopada. Prezes twierdził, że rada nadzorcza działa nielegalnie. Zamówił ekspertyzę prawną (za 11 tys. zł), by udowodnić, że została powołana bezprawnie: dwoje członków - Andrzej Wójcik i Wioletta Pawłowska - obejmując funkcję, zasiadało jednocześnie w radach nadzorczych innych spółek.

Dwa tygodnie temu ta sama rada nadzorcza odwołała Szewczyka ze stanowiska prezesa, a wraz z nim dwoje członków zarządu. - Przyczyną była utrata zaufania do zarządu i niedający się rozwiązać konflikt - powiedział Piotr Paduszyński, przewodniczący rady nadzorczej radia.

Według naszych nieoficjalnych informacji pierwsza ekspertyza kosztowała spółkę 24 tys. zł, a druga - 11 tys. zł. - Rachunki na zbliżone kwoty brutto rzeczywiście wpłynęły do księgowości - potwierdza Marek Składowski, p.o. prezes.

Dariusz Szewczyk nie chce mówić o kwotach zapłaconych za ekspertyzy. - To jest tajemnica spółki - ucina.

Twierdzi, że ekspertyzy nie służyły jego prywatnym interesom i ratowaniu jego posady. - Nie byłem osobą cywilną, tylko prezesem zarządu. Jeśli był spór między radą nadzorczą i zarządem, to zamówienie ekspertyzy jest rzeczą naturalną - uważa. Sprawę legalności rady nadzorczej rozstrzygnie Sąd Rejestrowy w Łodzi i sąd stołeczny dla miasta Warszawy.

Szewczyk jest zaskoczony zainteresowaniem ekspertyzami. Mówi, że w czasie jego czteroletnich kadencji takich ekspertyz było kilkanaście i nikt się nimi nie interesował. - Zainteresujcie się lepiej tym, ile spółka traci, odwołując zarząd trzy miesiące przed końcem kadencji z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia - mówi i wyjaśnia, że trzyosobowy zarząd z nim jako prezesem został odwołany i nie musi świadczyć pracy, a otrzymuje pensje. A jednocześnie p.o. prezes Marek Składowski też otrzymuje pensje. - To kosztuje radio miesięcznie znaczenie więcej niż obie ekspertyzy razem wzięte - mówi Szewczyk.

Marek Składowski, p.o. prezes, nie wyklucza, że będzie domagał się zwrotu pieniędzy od byłego prezesa. - Jestem w trakcie zbierania opinii prawnych na ten temat. Jeśli potwierdzą, że pieniądze nie służyły interesowi spółki, tylko prywatnym interesom prezesa, i były wydawane niegospodarnie, podejmę odpowiednie kroki prawne w celu wyegzekwowania tych pieniędzy - mówi p.o. prezes.

Składowski powiedział, że nie wystąpi o opinię w tej sprawie do kancelarii prawnej, tylko poprosi o nią radcę prawnego, który obsługuje zarząd Radia Łódź.


Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Roman Szewczyk

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
Źródło: mojalodz.fora.pl/a/a,880.html


Temat: Co słychać w Rzeszowie...

Resovia chce grać na stadionie miejskim

Działacze CWKS-u Resovii napisali do prezydenta Tadeusza Ferenca list otwarty, w którym proszą o opinię na temat możliwości rozgrywania meczów piłkarskich na stadionie miejskim przy ul. Hetmańskiej. Proponują debatę na ten temat

"(...) Pragnęlibyśmy poznać wizję Pana Prezydenta odnośnie korzystania z tego obiektu przez rzeszowskie kluby. (...) Czy wzorem takich miast jak Mediolan czy Rzym stadion miejski będzie obiektem pozbawionym wszelkich emblematów i symboli klubowych, na którym kibic każdej z rzeszowskich drużyn sportowych będzie mógł czuć się jak na własnym stadionie? Dodatkowo nurtuje nas kwestia użytkowania Stadionu Miejskiego przez rzeszowskie kluby podczas rozgrywania zawodów sportowych. Związane jest to z wykorzystaniem powierzchni reklamowych, kosztów wynajęcia stadionu, zasad korzystania z infrastruktury niezbędnej do przygotowania się do meczów, możliwości przeprowadzania treningów (...)" - czytamy w liście podpisanym przez prezesa CWKS-u Resovii Aleksandra Bentkowskiego i prezesa sekcji piłkarskiej Adama Sadeckiego.

Dziś na trybunie stadionu miejskiego białe krzesełka na niebieskim tworzą tle napis "Stal". - Nie wiem, jak można by pogodzić interesy wszystkich klubów, jeżeli jednym z wymogów byłaby przebudowa trybuny - mówi Maciej Chłodnicki. Nie chce jednak wypowiadać się na temat listu działaczy Resovii. - Prezydent jest do końca tygodnia na urlopie. Jeszcze nie zapoznał się z listem, ale na pewno, jak tylko wróci do pracy, skontaktuje się z działaczami Resovii - mówi Chłodnicki.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jeszcze w poniedziałek prezydent Ferenc rozmawiał z działaczami Resovii. Prezes Bentkowski nie chce jednak tego potwierdzić. - Uważam, że sytuacja dojrzała już do tego, by na stadionie miejskim mogły rozgrywać swoje mecze wszystkie rzeszowskie drużyny i co za tym idzie - konieczne jest przyjęcie zasady, żeby każda z nich mogła wywieszać na stadionie swoje symbole - mówi Bentkowski.

Dlaczego prezes uważa, że właśnie teraz przyszedł czas na takie decyzje? - Bo zbliża się runda wiosenna, a stadion przy Wyspiańskiego, na którym gramy i - zaznaczam - bardzo dobrze się tam czujemy, nie spełnia wymogów nawet II ligi piłkarskiej - mówi prezes Bentkowski.

Stadion Uniwersytetu Rzeszowskiego przy ul. Wyspiańskiego przed obecnym sezonem piłkarskim został dopuszczony do rozgrywek warunkowo, m.in. dlatego, że nie spełniał warunków bezpieczeństwa. W trakcie rundy jesiennej jeden mecz został odwołany przez sędziów z powodu wody stojącej na płycie stadionu. Wnioski o zamknięcie stadionu kierowała do wojewody podkarpackiego także policja.

Do bogatej listy braków stadionu przy Wyspiańskiego prezes Bentkowski dorzuca: - Brak odpowiedniej liczby wymaganych regulaminem PZPN-u krzesełek. Powinno ich być 1000, a przy Wyspiańskiego jest zaledwie 50. Konieczność podniesienia ogrodzenia do wysokości dwóch i pół metra, budowy sektora dla kibiców przyjezdnych, sektora dla VIP-ów i dziennikarzy itd. Na te wszystkie inwestycje uniwersytet pieniędzy nie ma - mówi Bentkowski.

Ale Rzeszów ma przecież stadion miejski i działacze Resovii nie widzą powodów, dla których Resovia i inne rzeszowskie kluby nie miałyby tam rozgrywać meczów. - Nie chcemy definitywnych przenosin na Hetmańską. Nam chodzi o alternatywę, którą moglibyśmy zaproponować PZPN-owi, gdyby chciał cofnąć nam warunkową licencję. Chodzi o to, byśmy w sytuacjach awaryjnych - czy to ze względów bezpieczeństwa, czy innych - mogli wskazać PZPN-owi inne miejsce rozgrywania meczów - tłumaczy prezes Bentkowski.

Piłkarze Resovii mają realne szanse na awans do I ligi. Wtedy stadion przy Wyspiańskiego na pewno nie dostałby nawet warunkowej licencji PZPN-u.

- Zaproponujemy gospodarzom stadionu przy Hetmańskiej, czyli Stali Rzeszów, spotkanie na ten temat. Mam nadzieję, że z klubem się dogadamy. Czekamy na reakcje i stanowisko prezydenta Ferenca - kończy Bentkowski.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów


Jak wygląda sytuacja na linii kibice Stali - kibice Resovii? Żyją w zgodzie, czy raczej nie?
Źródło: speedwayfan.net.pl/viewtopic.php?t=796


Powered by WordPress, © MusicKacper